«

»

Maj 15 2016

Afera wokół Miss Mazowsza (Rok 2004)

Tygodnik Ostrołęcki, 22 czerwca 2004 roku

Zamiast wielkiej gali Miss Mazowsza jest wielki skandal. W dzień wyborów najpiękniejszej imprezę odwołano, a rodzice kandydatek pobili organizatora.

Dlaczego odwołano finał Miss Mazowsza, nie wiedziały ani kandydatki do tytułu, ani zdenerwowani rodzice. Tym bardziej, że organizator gali uciekł, wcześniej pobity przez rozsierdzonych rodziców. Finał Miss Mazowsza zapowiadano na 12 czerwca.

Miss Mazowsza 2004

Finalistkom wyborów Miss Mazowsza 2004 na pamiątkę pozostały zaproszenia na galę, za które ich rodziny i znajomi zapłacili spore pieniądze… Autor zdjęcia P. Pliszka

-To będzie naprawdę wielka impreza – chwalił się jeszcze na kilka dni przed wyborami najpiękniejszej mazowszanki Paweł Kamiński, właściciel firmy Aness 21, która organizowała wybory na licencji Missland Polska. -Dziewczyny będą w futrach, sukniach wieczorowych, kostiumach kąpielowych, uczymy je układów choreograficznych. No a poza ty, gala odbędzie się w teatrze Sabat w Warszawie, więc oprawa będzie naprawdę uroczysta.
W lutym w każdym większym mieście województwa mazowieckiego odbyły się castingi, podczas których wyłoniono najpiękniejsze dziewczyny z poszczególnych regionów. Region ostrołęcki reprezentowały Anita Polak i Izabela Jaszewska z Wyszkowa oraz Milena Sierzputowska z Ostrołęki. 34 kandydatki do tytułu Miss Mazowsza miały walczyć o laur w czerwcu. Dziewczyny podpisały stosowne umowy z Pawłem Kamińskim, reprezentującym Missland, wpłaciły po 100 zł wpisowego. Tydzień przed finałem kandydatki do tytułu Miss Mazowsza zostały zaproszone do dworu we Franciszkowie pod Tłuszczem, gdzie miały ćwiczyć układy choreograficzne i trenować przed galowym występem.

Dziennikarze od reklamy

Poniedziałek, 7 czerwca. Trzy dni wcześniej do naszej redakcji przyszedł e-mail, zaproszenie na spotkanie z kandydatkami na Miss Mazowsza we Franciszkowie. W programie Paweł Kamiński przewidywał rozmowę z dziewczynami i sesję fotograficzną. Kiedy przyjeżdżamy na miejsce, w dworku trwają gorączkowe przygotowania do występu – z dziewczynami pracują fryzjerzy, wizażystka, ćwiczą sposób poruszania. Wszystkie młode kobiety ubrane są w eleganckie sukienki. Po trzech godzinach, które spędzamy w holu dworu, rozmawiając z kandydatkami, prosimy je w końcu na plener, gdzie sami organizujemy sesję zdjęciową.

-To wszystko jest jakieś dziwne – mówi już wtedy ostrołęczanka Milena Sierzputowska. -Dużo nam pan Kamiński obiecuje, ale jakoś mi się w te obietnice nie chce wierzyć.

-Wybory Miss Mazowsza organizowane są po raz pierwszy – opowiada w tym czasie Paweł Kamiński. – Rok temu były to wybory Miss Warszawy, ale teraz postanowiliśmy to zrobić inaczej. A że wybory Miss Warszawy naprawdę mi się udały wszyscy mnie chwalili, to teraz czas na Miss Mazowsza.

Pan Kamiński i jego Aness 21 organizował również w ubiegłym roku wybory Miss Powiatu Wołomińskiego.

-Chcemy przy okazji wyborów najpiękniejszej dziewczyny województwa wybrać jeszcze Księżnę Mazowiecką – zdradza swoje plany Maciej Nyckowski, którego przedstawiono nam jako współorganizatora imprezy. Jest znajomym Kamińskiego, właścicielem prywatnej firmy marketingowej. – To taki tytuł dodatkowy dla osoby, która byłaby reprezentantką regionu, jego szlacheckich wartości, tradycji.

Pojawia się i znika…

Na dwa dni przed zapowiadanym na 12 czerwca finałem zaczęło się „dziać źle” – tak określa sytuację Nyckowski.
-W pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że zero z tego będzie – twierdzi Nyckowski, nie chce jednak powiedzieć, dlaczego tak pomyślał.

W piątek, 11 czerwca wieczorem, dzwoni do nas zdenerwowana Milena Sierzputowaska.
-Żadnej imprezy nie będzie! – mówi dziewczyna. – Podobno nikt nie zapłacił za wynajem hotelu, nie mamy żadnych strojów, nic! I nie wiemy, co robić.
W sobotę rano informację o odwołanej imprezie potwierdza Maciej Nyckowski. „Finał odwołany” – taka lakoniczną wiadomość otrzymujemy. Nikt nie podaje powodów takiej decyzji. Przez cały dzień nie udaje nam się skontaktować z Kamińskim. Poczta w jego komórce jest pełna. W Teatrze Sabat około 18.30 nikt nie podnosi słuchawki. Nyckowski odbiera telefon, ale twierdzi, że nic nie wie. W międzyczasie dzwoni Milena Sierzputowska z wiadomością, że finał jest przesunięty na niedzielę, ale odbędzie się nie w Teatrze Sabat, a w warszawskim klubie Ground Zero. Od innych dziewcząt dowiadujemy się, że zniknął Paweł Kamiński. Ma wyłączony telefon, nie ma też Nyckowskiego i nikt z firmy Aness 21 nie umie odpowiedzieć na pytanie, co dalej. Ponadto, w sobotę Kamiński miał ostre starcie ze zdenerwowanymi rodzicami dziewcząt.

Przebieg wydarzeń znamy tylko z opowieści dziewcząt. Milena Sierzputowska twierdzi, że widziała Kamińskiego z podbitym okiem. Podobno, ojcu i chłopakowi jednej z missek, puściły nerwy – pytali organizatora wyborów, o co chodzi, dlaczego finał się nie odbędzie. Ponieważ Kamiński nie umiał udzielić precyzyjnej odpowiedzi na to pytanie, a wręcz wykręcał się od rozmowy, doszło do bójki. Według dziewcząt, to było bezpośrednią przyczyną wyjazdu Kamińskiego do Warszawy.

Ostatecznie finał się nie odbył, ani w sobotę, ani w niedzielę, żadna z dziewczyn nie wie dlaczego. Chodzi również o wpisowe, które musiały wpłacić, żeby wziąć udział w konkursie. Były też bilety na imprezę w Sabacie – po 30 i 60 zł, które kupiły kandydatki i ich rodziny. Kamiński deklaruje dziewczynom, że pieniądze będzie oddawał. Nie wiadomo jednak kiedy.

Po prostu nie udało się

Kiedy dzwonimy do Macieja Nyckowskiego w poniedziałek 14 czerwca, a wtedy było już wiadomo, że finał Miss Mazowsza okazał się totalną klapą, odżegnuje się zdecydowanie od określania go mianem „współorganizatora” imprezy.
-Nie wiem, dlaczego tak się stało – mówi zapytany o przyczyny sytuacji. – Ja byłem przygotowany, że przyjadę w sobotę na galę. Pisałem tylko scenariusz imprezy, a wszystkimi innymi sprawami zajmował się pan Kamiński.
Nie mieliśmy żadnej umowy, tak to między sobą załatwialiśmy. Pomagałem mu. Umowę z Kamińskim miała firma Missland. Firma od 1989 roku organizuje wybory Miss Polski i Miss Nastolatek. Jak dotąd bez wpadek. Agnieszka Dokowicz, rzeczniczka firmy, twierdzi, że przez całą sobotę i niedzielę (12 i 13 czerwca) rozmawiała z kandydatkami i ich rodzicami, wyjaśniała sytuację.

-Nie ponosimy za tę sytuację odpowiedzialności – tłumaczy jednak Agnieszka Dokowicz. – Sprzedaliśmy panu Kamińskiemu licencję i on się wszystkim zajmował.
Ponadto, zdaniem rzeczniczki Misslandu, zdarza się, że imprezy się nie odbywały.
-Takie mamy czasy – mówi, – Nie wyszła impreza w Łodzi i Koszalinie, z powodów finansowych. Pan Kamiński pracował dla nas, bo otrzymał pozytywną opinię firmy i mogę powiedzieć, że stawał na głowie, żeby impreza się udała. Jest nam naprawdę przykro, ale cóż, znamy realia…
Dokowicz mówi też, że Misslandu nie interesują szczegóły przygotowania imprezy. Ważne jest, żeby wyłonić miss i wicemiss danego regionu, która walczyć będzie w kolejnych etapach konkursu Miss Polski.
W Teatrze Sabat powiedziano nam, że owszem, miały się tu odbyć wybory Miss Mazowsza, jednak nie wpłynęła zaliczka za salę. W piątek 11 czerwca o godz. 19.00, dzień przed imprezą, Paweł Kamiński wycofał rezerwację sali.

-Pan Kamiński umówił się s dwoma stacjami radiowymi w Warszawie, że na kilka dni przed imprezą będą ją nagłaśniać – mówi Maciej Nyckowski. – Ale to było tak załatwiane, bez umowy…

-Dziewczyny, mówiąc brzydko, „nie zmarnują się” – mówi rzeczniczka Misslandu. – Zaprosiśmy wszystkie na eliminacje do wyborów Miss Polski.

Agnieszka Dokowicz, o ile początkowo starała się stawać w obronie Pawła Kamińskiego, na pytanie, czy Missland będzie z nim pracował dalej, odpowiada:
-Nie, bo wykazał się totalnym brakiem odpowiedzialności – mówi Dokowicz. – Nie panował nad sytuacją, nie umiał rozwiązać konfliktów z rodzicami. Jestem co prawda w stanie zrozumieć, że zawiedli go ludzie z jego firmy, sponsorzy, ale to nie jest tłumaczenie.

Z Pawłem Kamińskim nie udało nam się porozmawiać. Jego telefon komórkowy był cały czas wyłączony.

Eliminacje organizowane przez Missland jest to ćwierćfinał konkursu Miss Polski. Spotkają się na nich wyłonione w poszczególnych etapach regionalnych po cztery dziewczyny z każdego województwa, w przypadku Mazowsza zaproszono całą pechową trzydziestkę. Impreza odbyła się w niedzielę 20 czerwca w Warszawie. na stronie internetowej Misslandu zaznaczono, że wszystkie dziewczęta powinny zabrać ze sobą własne sukienki, buty na szpilkach i kostiumy kąpielowe.

Ewa Pyśk